Nasz kot chce tylko bezzbożową karmę

Nasz kot brytyjski nazywa się Gustaw. Był on zdegustowany za każdym razem, gdy sypałam mu do miski jego karmę. Zasięgnęłam rady u weterynarza, który polecił zmianę karmy i próbowanie różnych firm z różnych półek cenowych. Usłyszałam też, że powinna to być karma dobra jakościowo, czyli bez zboża. 

Nowa karma dla naszego kota

tania bezzbożowa karma dla kota

Bardzo mnie zdziwiły słowa naszej pani weterynarz. Nigdy dotąd nie przykuwałam uwagi do składu karmy dla kota. Gdy zapytałam ją, dlaczego musi być koniecznie bezzbożowa, odpowiedziała mi, że zboża w karmie są zapychaczami. Nie mają żadnego pozytywnego znaczenia dla diety kota. Co więcej, posiadają one gluten, na który koty mogą być uczulone. Koty uczulone? Pierwsze słyszałam. Moim zdziwieniom dzisiejszego dnia nie było końca. Wróciłam więc z Gustawem do domu, usiedliśmy przed laptopem z kawą i zaczęliśmy czytać. Nie macie pojęcia jak trudno spełnić wymagania postawione przez panią w gabinecie weterynaryjnym! Czy istnieje jakaś tania bezzbożowa karma dla kota? Po wielu godzinach znalazłam kilka firm, które ogłaszają się, że produkują tanie i w dodatku bezzbożowe karmy. Jednak musiałam przeliczyć raz jeszcze wszystkie moje miesięczne wydatki. Każda bezzbożowa, która reklamowana jest jako tania i tak zawsze była droższa od tej, którą aktualnie Gustaw je. A raczej nie chce jeść. Jednak czytając o karmach bezzbożowych dalej, doczytałam jak je dawkować kotu. Ojejciu Gusti! Czy Ty wiedziałeś, że będziesz mógł zjeść połowę dotychczasowej porcji, a będziesz jeszcze bardziej najedzony niż do tej pory? Może jednak opłaca się kupować droższe, ale za razem bardziej wydajne karmy? Do tej pory nie myślałam tak o tym. Ale przecież to prawda. Gdy my żywimy się w fast foodach, też za pół godziny czujemy głód. Biedny Gustaw, tyle czasu chodził wciąż głodny. Wcale się nie dziwię, że tak marudził. Kupiłam mu na próbę pakiety próbne kilku karm bezzbożowych. Chyba nigdy nie widziałam tak zadowolonego kota. Zawsze miałam go za obrażalskiego pana i władcę. Okazuje się, że on był po prostu głodny!

Nie zamienię już karmy na tą gorszej jakości. Nie wyobrażam sobie, żeby mój kot mógł znów wrócić do kocich fast foodów. Jedyne zboże jakie teraz jada, to owies, który sieję mu regularnie w doniczce na parapecie. Zboże w takiej formie zaakceptowała nawet nasza pani weterynarz.